a dzisiaj trochę starociowo
Moja mama bardzo lubi czytać książki. I czyta naprawdę dużo. Stwierdziła ostatnio, że przydałoby się jej coś, w czym mogłaby zapisywać jakie przeczytała i oceniać je. Ja zaproponowałam, że coś takiego stworzę. Poświęciłam do tego mój zeszyt od metodyki przedszkolnej, w którym zapisałam całe dwie strony
. I oto powstał taki oto zeszycik na opisy książek.
Kwiatki w wazonach to decu, niestety papier mi się troszkę pomarszczył. Ale na dobre wyszło, bo zeszyt miał wyglądać na stary i zniszczony
To półkoliste zmarszczenie też jest prawie specjalnie zrobione
. Boki po obu stronach serwetki są wystemplowane jakimś brązowym zawijaskiem.
Te dwie wstążeczki są również na tej samej wysokości na tylnej okładce.
Napis z wytłaczarki troszkę potuszowałam, żeby bardziej pasował kolorystycznie. Białe kropeczki zrobione moim nowym nabytkiem – Perlen Penem
Zasuszona makówka wyjęta z mamowego wazonu
A od wczoraj ciągle słucham tej piosenki. I tak mi siedzi w głowie – w ogóle odkąd obejrzałam po raz kolejny “Skazanego na bluesa” to na mojej playliście znowu wzrosła liczba piosenek Dżemu. A przecież 7 września Riedel skończyłby 53 lata.



















ostatnie komentarze