luty w domowędrującym
Wpis lutowy do domowędrującego wbrew pozorom skończyłam już dawno, tylko nie było kiedy go obfocić. Wytyczne udało mi się spełnić w tym miesiącu w całości. Tak mi się przynajmniej zdaje. Jako, że traktuję ten album jako pewien rodzaj artystycznego pamiętnika to musiałam zawrzeć we wpisie to co w lutym było najważniejsze. A więc niekończącą się zimę, jedną z moich bardziej udanych prac i nasze trzydniowe walentynki.
Brązowy ćwiek to niestety prawie już ostatni z pięknego damaskowego zestawu ze scrap.comu, a ten z serduszkiem to moja własna robota. Stuningowałam taki różowy, który yyy… nie przypadł mi do gustu. Rozebrałam go na części pierwsze, pomalowałam na brązowo, nakleiłam kartonik i serduszko (jedna z lutowych wytycznych) i gotowy. Napis “luty” inspirowany Anną-Marią oczywiście
Journaling na fragmencie niebielonego papieru MME, które to odkryłam w moim ulubionym sklepie
Sushi na zdjęciach to nasze walentynkowe – naszymi ręcyma zwijane. Świetna zabawa, polecam. Przy okazji dowiedziałam się, że mój pies lubi krewetki.
Farb w tym miesiącu kupiłam dużo, ale tymi maleństwami jestem zauroczona. Kolejne kolory w przyszłym miesiącu, o ile fundusze pozwolą
Białe kwiatki to jeden z wielu kwiatkowych nabytków lutowych. Mam szczęście, że niedaleko jest hurtownia kwiatów sztucznych i można tam dostać jak widać naprawdę ładne kwiatuszki.


3 comments