po holtzowemu
Wierzcie mi, ale niedawno po raz pierwszy zajrzałam na blog Tima Holtza. Się trochę ponatychałam, wyjęłam co mam holtzowego, akwarelki i zaczęłam tworzyć. Nie mogłam sobie podarować użycia mojej ulubionej gniecionej bibułki. Tak właśnie powstała zawieszka, którą moja mama powiesiła sobie w kuchni. Na niej widać ważkę odbitą białym tuszem Latarni i potraktowaną bezbarwnym embossingiem. A na to akwarelki.
I okładka, jeszcze nie wiem na co dlatego nie zbindowana. Bibułka potuszowana, potraktowana pudrem distressem Rangera (old paper) i jakimś miedzianym ze scrap.comu (nie wiem jak się nazywa, bo mam tylko połowę, opakowanie przypadło edit
). Ptaszki odbite w ten sam sposób co ważka. Drzewka i koronkę odbiłam już po pomalowaniu, czyli odciśnięciu kartki na rozrobionych na macie akwarelkach. Na rogach wykorzystałam kupione już ze dwa lata temu narożniki Rayhera.


mi bardzo się podobają rozbryzgi na dole tej okąłdki co zresztą osobiście już podkreślałem
Jakie śliczności!
Ja wiem, na co mogłaby być to okładka… Na notes dla MNIE ;-P Ha! Się rozmarzyłam…;-P
Ale pięknie ci to wyszło, naprawdę.
Tak, okładka na jakiś notes z inspiracjami
Bo inspirująca jest niewątpliwie
świetne te prace:)
a jeszcze się zapytam – ten stempelek drzewkowy to jaki to? Bo ładny strasznie:)
dziękuję bardzo
to stempelek z tych z drewienkiem przywiezionych przez magdę – studio.g
dzięki:)
….male dzieła sztuki…
Coś pięknego!!!
:***
Płodnaś..i kreatywnaś