mój domowędrujący
Wreszcie skończyłam i pokazuję mój tegoroczny projekt, czyli album domowędrujący. Za cel postawiłam sobie wykorzystywanie jak największej ilości materiałów, uczenie się nowych technik i takie tam. Zamierzam się dzięki niemu rozwinąć nieco scrapowo.
Na okładce jak widać sporo jak na mnie. I warstw jest kilka i rubons i piękny damaskowy ćwiek ze scrap.comu.
Wpis styczniowy. Miało być starociowo (jest starociowo po mojemu
), brązowo (starałam się naprawdę, ale ten niebieski mnie tak kuuusił), miał być journaling na kole – jest ale zamazałam. Miało być też koronkowo, niestety nie wiedziałam już gdzie upchnąć koronkę. jak widać rozdziewiczyłam Victorianę – z papierów jestem bardzo zadowolona, nawet biały tusz w nie bardzo nie wsiąka. A i kolory mają bardzo ładne.
Ta w żółtej czapce to ja oczywiście. Na zdjęciu na lewej stronie mam skrzydełka zrobione na praktyki mikołajkowe w przedszkolu. Numer obok zdjęcia to pasek z jednego z papierów Victoriany, ćwieka, filcową śnieżynkę i ten domek mam od Moni. Na prawej stronie widać znowu mnie, zdjęcie Beaty i Emilki z naszej styczniowej sesji, oraz szadź na habuziach. Tekst zbyt prywatny, więc też zamazany. Szary ćwiek z zestawu, który dostałam od miu na Mikołajki.


Ha pierwsza! To ja mam te 5 zł =P nie dałaś mi rady z tym balkonikiem ^^
widziałam, macałam, pięknie zagospodarowałaś nowe papiery
Bardzo fajnie sie prezentuje!
A ja nie widziałam. Jak to się mogło stać
Ale super wyszło, faktycznie rozwijasz się, tyle różności upchnęłaś
jak gadałam z Miu, to właśnie mówiła, że już użyłaś te nowe papiery w domowędrującym i zastanawiałam się jak wyszło
i moim zdaniem wyszło super
Po prostu cudeńka!!!
:***
dziękuję Wam bardzo