album prawie błyskawiczny
Na gwiazdkę sprezentowaliśmy wilkowym rodzicom całkiem gruby album. Znalazły się tam ich zdjęcia z dzieciństwa i czasów młodzieńczych oraz ze ślubu, a także trochę zdjęć dzieci, czyli wilka i wilkowego rodzeństwa. Zbieraliśmy je w tajemnicy przed nimi prawie rok, żeby potem w jeden dzień całość skleić. Tak. Dzień przed świętami – wilk zamiast sprzątać, a ja leżeć w łóżku z gorączką i katarem – siedzieliśmy i kleiliśmy ten oto album.
Karty albumu tworzą sklejone kartki papieru wizytówkowego. Są nieco ozdobione, ale jak to u mnie – bez przesady
Format to A4. Alfabet tradycyjnie od Endiego (swoją drogą już zaczyna mi się kończyć i należałoby się zaopatrzyć, jak się pojawi w sklepie)
Zdjęć środka nie mam, więc pochwalę się okładką, która już tata wilka zdążył stunningować – otrzymała metalowe narożniki, żeby się przypadkiem nie poniszczyła

Prostota jest piękna
Przecudny papier
Przyjemnie było obserwować radość obdarowanych. tuningowe taty zapędy to jej przejawy