Archiwum

Archiwum dla luty, 2009

i znowu wsiąkłam

luty 24, 2009 magnolia 5 komentarzy

Moje dodatkowe sumienie i głos rozsądku, czyli skulimka delikatnie dała mi do zrozumienia, że zaniedbuję bloga. A więc na jej prośbę ujawniam częściowo, co mnie pochłania od wczoraj:

zajawka

To coś jeszcze wczoraj rano było zwyczajną podstawką pod garnek. Zostało zdekupażowane i potraktowane dużą ilością farb akrylowych. Oj ociapałam się jak nigdy. Teraz czeka na lakierowanie i słońce, żeby móc zaprezentować cały swój urok. Wykorzystam mój katar przy lakierowaniu. To taka ulga nie wdychać tego zapachu :)

Myślałam, że decoupage mnie pokona, ale Dorota na spotkaniu przekonała mnie, że będzie dobrze, pożyczyła materiały i kazała tworzyć. I okiełznałam najbardziej zagadkową dla mnie technikę. No, wsiąkłam znowu… A już miałam dać sobie spokój z kosztownymi zainteresowaniami.

A tak się jeszcze pochwalić chciałam, ze dostałam zaproszona do klubu twórców ilustracji dla dzieci na deviantarcie. Niby nic takiego, ale cieszy :)

Kategorie:decoupage

dla każdego coś dobrego

luty 22, 2009 magnolia 3 komentarzy

W walentynki nasza lubelska koleżanka Julita obchodziła swoje kolejne osiemnaste urodziny :) więc pospiskowałyśmy troszkę i na spotkaniu sobotnim czekały na nią kartki i prezenty.

kartka dla Julity

Jako, że lubelska edycja wędrowników nie jest tajna, pozwolę sobie zaprezentować pierwszy zrobiony przeze mnie wpis w cudzym albumie. Moją pierwszą ofiarą był wędrownik Magdy – “Trzy kolory. Inspiracje”. A więc moje ulubione trzy kolory i to co mnie inspiruje, wypaciane farbą. Naprawdę starałam się nie robić tak minimalistycznie jak zawsze, a i tak każda wiedziała, że to mój wpis.

wpis do albumu Magdy

Lewa strona wpisu:

strona lewa

szczegóły

I prawa strona wpisu, na zdjęciu oczywiście ja, mój kubeczek i bez. :)

strona prawa

szczegóły

detale

Na spotkaniu nastąpiła też wymiana naszych walentynkowych prezentów, które miały mieścić się w pięknie ozdobionych pudełkach.

walentynkowe pudełko po zapałkach

W moim wylądowały serduszkowe ozdoby, filcowy potworek i dyndaj z koralików.

wnętrze pudełka

Oczywiście sobotnie spotkanie jak najbardziej udane. Główną bohaterką była nagrzewnica cygi, z którą się zaprzyjaźniłam i mam sporo pięknie zembossingowanych motywów. I wcale się nie poparzyłam, co w moim wypadku można uznać za taki mały cud. Bo mnie naprawdę wszystko atakuje.

Poza tym jest nas na spotkaniach coraz więcej, z czego się bardzo cieszymy. A najlepsze jest dla nas to, że udało nam się załatwić salę na co dwutygodniowe sobotnie spotkania. I będziemy szaleć.

walentynkowo

luty 16, 2009 magnolia 5 komentarzy

Mama poprosiła mnie kilka dni temu o zrobienie kartki na ślub jej chrześnicy, który miał się odbyć 14 lutego. Sama wybrała sobie jako wzór kartki Agnieszki, która zgodziła się na skorzystanie z jej pomysłu. Mama wybrała dodatki, zakupiła nawet listki w home&you. Więc, jak zwykle szycia ręczne, potuszowane kwiatki z Pepco i wyżej wspomniane listki również potraktowane tuszem. Bazą jest piękny karton, niestety nie widać na zdjęciu, ale miał w sobie jakieś takie ciemne drobinki i dlatego mnie tak urzekł.

kartka ślubna

Takie zbliżenie na kwiatki:

kwiatki

Najbardziej w tej kartce podoba mi się efekt przestrzenny. I listki :)

)

A co do Walentynek. Nie robiłam żadnych prezentów dla wilka, bo wolę przygotowywać je bez żadnej okazji. Za to miu sprezentowałam ogromnego lizaka, którego najpierw wykorzystała do zdjęć, a potem dopiero skonsumowała. Także oto moja siostra i jej “lizaczek”.

walentynka miu

Kategorie:kartki, scrapbooking

prezent urodzinowy dla mamy

luty 15, 2009 magnolia 9 komentarzy

Notka dedykowana skulimce, która twierdzi, że leniuchuję, bo przez dwa dni nic nie dodałam na bloga :*

Kartka urodzinowa dla mamy. A ja ciągle z tą marszczoną bibułą. Tym razem robiona wg mapki od anai. Pozwoliłam sobie nawet wysłać ją na konkurs u niej. Kwiatek z Pepco potraktowany czarnym i srebrnym tuszem.

kartka

Album dla mamy stworzony razem z miu. Miał być malutki, żeby mogła nosić go w torebce (ma wymiary ok 10 na 7,5cm – połowa formatu 10×15). Miały być w nim zdjęcia taty, moje i miu oraz psa. I cytaty, które mama lubi. Okładka jest z tektury 1,5 mm, a kartki to karton. Wszelakie szycia ręczne, bo maszyna mnie nie lubi.

okładka przednia

Zdjęcia w albumie są autorstwa taty i miu. Ale wizerunków taty nie ma, bo yyy… nie bardzo pozwolił. ;) Prezentuję jak zwykle tylko część, bo jest ich sporo.

2

W albumie znalazło się miejsce dla dwóch cytatów, jednego z “Paryskiego spleenu”, który mama bardzo lubi i drugiego zaproponowanego przeze mnie.

3

Jak już wspomniałam – zdjęcia robili tata i miu, bo miu odziedziczyła po tacie oko i umiejętność fotografowania. A ja podobno mimikę :) Za to po mamie zdolności plastyczne i … to, że nieważne ile mamy lat to wyglądamy o wiele młodziej. Poza tym jestem jej kopią jeśli chodzi o wygląd. Przynajmniej wg niektórych, a najlepiej widać to za zdjęciach z naszych pierwszych komunii. Mimo, że dzieli je dwadzieścia kilka lat to my obie mało się różnimy.

4

Najmłodszy członek rodziny, trzecie dziecko jak mówią rodzice – dziewięcioletni Oskar.

5

I tu zagadka, która z nas jest starsza. Wbrew pozorom ta po lewej czyli ja. :) Oba zdjęcia autorstwa miu, jej autoportret robiony “z ręki”.

6

Kolejny cytat – właśnie ten zaproponowany przeze mnie. A po lewej jesienne my – ja i mama.

7

Bo kobiety podobno lubią robić zdjęcia swoich stóp.

8

I tylna okładka.

okładka tylna

Kategorie:albumy, scrapbooking

walniętynki 2009 po raz pierwszy

luty 11, 2009 magnolia 6 komentarzy

Na dobry początek kartka zamówiona przez kolegę dla jego dziewczyny. Jak widać ciągle gnieciona bibuła, teraz jeszcze z dodatkiem srebrnego tuszu, oprócz tych innych.

)

Kategorie:kartki, scrapbooking

lubelski wędrownik

luty 7, 2009 magnolia 8 komentarzy

Dzisiaj właśnie wyprawiłam w świat, tym razem po Lublinie i okolicach, mój drugi wędrownik. Do tematu zainspirowała mnie wiadomo jaka książka, ale nie dotyczy on wampirów. Raczej skojarzeń ze zmierzchem.  Jestem z niego bardzo dumna. Poza tym on dodatkowo jeszcze ładnie pachnie, bo skropiłam go perfumami.

okładka

grzbiet

Strona z listem na metce z Reserved, trochę podciągniętej złotą farbą akrylową – jak dużo innych elementów w tym albumie.

1

2

Moja własna akwarelka, i rysunek, wybaczcie ale nie pamiętam skąd – nadrukowany na folii. Plus cytat ze “Zmierzchu”.

3

4

Akwarelka jak widać. To jest wróżka która tworzy gwiazdy tak jak wydmuchuje się bańki mydlane.

5

I tył:

okładka tylna

A o to mój własny wpis. Tło zrobiłam z pomiętej bibuły prasowanej i potuszowałam. Cytaty to tekst piosenki “Chłopcy” Myslovitz. Bo mi osobiście zmierzch skojarzył się z wieczorem.

mój wpis

lewa strona

lewa strona

również lewa strona

pierwszy ufilcowany kwiatek

luty 6, 2009 magnolia 3 komentarzy

ufilcowany kwiatek

Oto wytwór trzech wieczorów, z pomocą i dzięki wspaniałym radom miu. Ufilcowany na mokro kwiat i liście, a połączone na sucho (igłami, biedna miu straciła tą grubą, sądziła że nie da się tego dokonać, a jednak ja dałam radę, złamała się biedna na moim kolanie – igła oczywiście).  Filcowanie bardzo mi się podoba i zamierzam się obkupić we własne igły, aczkolwiek nieco tańsze, bo wiem, że nawet te najlepsze i najdroższe jestem w stanie połamać.

Kategorie:filc