i znowu wsiąkłam
Moje dodatkowe sumienie i głos rozsądku, czyli skulimka delikatnie dała mi do zrozumienia, że zaniedbuję bloga. A więc na jej prośbę ujawniam częściowo, co mnie pochłania od wczoraj:
To coś jeszcze wczoraj rano było zwyczajną podstawką pod garnek. Zostało zdekupażowane i potraktowane dużą ilością farb akrylowych. Oj ociapałam się jak nigdy. Teraz czeka na lakierowanie i słońce, żeby móc zaprezentować cały swój urok. Wykorzystam mój katar przy lakierowaniu. To taka ulga nie wdychać tego zapachu
Myślałam, że decoupage mnie pokona, ale Dorota na spotkaniu przekonała mnie, że będzie dobrze, pożyczyła materiały i kazała tworzyć. I okiełznałam najbardziej zagadkową dla mnie technikę. No, wsiąkłam znowu… A już miałam dać sobie spokój z kosztownymi zainteresowaniami.
A tak się jeszcze pochwalić chciałam, ze dostałam zaproszona do klubu twórców ilustracji dla dzieci na deviantarcie. Niby nic takiego, ale cieszy








































ostatnie komentarze