filcowo
Jakiś czas temu zauroczył mnie filc. Oszalałam na punkcie różnych filcowych tworów i zachciałam mieć taki piórniczek. A, że z pomysłem zdradziłam się koleżance, to musiałam stworzyć już dwa piórniczki. Spędziłam na szyciu cały piątkowy wieczór, ale jak na pierwsze starcie z takim materiałem, to jestem zadowolona. Z moich filcowych zakupów połowę przygarnęła siostra.

Piórniki są efektem mojej pierwszej przygody z maszyną, która nie bardzo jeszcze chce mnie słuchać. Filc podszyłam od środka lnianym obrusem (nieużywanym już oczywiście), a brzegi obszyłam muliną. W środku jest przylepiec, żeby piórnik nie otwierał się wtedy, kiedy nie potrzeba. Biedronka zdobiła kiedyś spinacz, ale postanowiła polatać, a kwiatka kupiła moja siostra jakiś czas temu w zestawie w Empiku.

Piórnik mój – biedronkowy:

Piórnik anusiakowy:



Super Ci wyszły te piórniki
nie tylko piątkowy wieczór ale i soboty kawałek. jam świadkiem, sama szyła
a i nieposłuszeństwo maszyny na pewno nie wpłynęło negatywnie na efekt końcowy. kto wie, może ta krnąbrna bestia wiedziała co robi ;P
po pierwsze – gratuluję przejścia na wordpressa
mam nadzieję, że Ci się spodoba 
po drugie – te piórniki są świetne. brakuje mi co prawda zdjęcia “środka”, ale pewnie jeszcze się doczekam. natomiast zachwycają mnie te staranne wykończenia – bardzo ładnie to wygląda. czekam na więcej filcowych prac