na przekór zimnemu listopadowi
Niecały miesiąc temu ogłosiłyśmy z siostrą na naszym lubelskim blogu wyzwanie jesienne, które wygrała kartka Moni. Jako nagrodę przygotowałam dwa ocieplacze na kubki z filcu. Przy szyciu pomagała mi babcia. Listki to moje dzieło. Ocieplacz zawiązuje się na kubeczku za pomocą dwóch wstążeczek.
Jak tak na nie patrzyłam to aż mi się własny zamarzył i muszę do niego przysiąść, jak tylko zakupię filc.
A teraz jeszcze chciałabym się pochwalić, że dostałam od cygi wyróżnienia za wierność swojemu stylowi, piękne zdjęcia i zaangażowanie w nasz lubelski blog
Dziękuję bardzo.



Chciałabym je przekazać przede wszystkim moim lubelskim koleżankom, a szczególnie miu, edit i ani z zielonego wzgórza, których to blogi mnie nieustannie inspirują. A także: cynce i eight za niezwykłą kreatywność
Uzupełniłam także moje “w obiektywie” o kolejną galerię, której bohaterką jest Beata
będę bogata dzięki notesom ;)
W weekend wyprodukowałam dwa notesy na zamówienie. Jeden starociowy dla chłopaka koleżanki, drugi na Sylwii, bohaterki jednej z galerii. Oba są w formacie A5 i zostały zamówione po zobaczeniu mojego kalendarza, ktory kiedyś pokażę.
Notes starociowy. Okładka to potuszowany papier pakowy (jakie to zaskakujące i nietypowe u mnie
) i zembossingowane czarnym pudrem damaski od edit :* Kartki w środku są jakby beżowe i mają poszarpane i wytuszowane brzegi. Zamawiająca była tak zadowolona, że chciała oderwać napis i zatrzymać notes dla siebie.
Tył, troszkę skromniejszy.
Notes dla Sylwii. Miał być niebieski z kwadracikami jak w moim kalendarzu i z Marylin
I taki właśnie wyszedł.
I tył z moją metką
I tak dla odmiany kartka urodzinowa dla mojej babci. Różyczki wykonane własnoręcznie z papieru czerpanego wg kursu cygi, którym uraczyła nas na jednym ze spotkań. Krzywe serduszko sama sobie narysowałam i wycięłam
album na chrzest Małgosi
A oto mój największy ostatnio projekt. Album na chrzest, robiony wedle życzeń klientki – kolory, teksty i to co miało się znaleźć na kolejnych stronach. Plus pudełeczko z “szybką” wykonane przez wilka, a oklejone przeze mnie
Album ma wymiary 21 na 21 cm i tradycyjnie jest zbindowany. Zdjęć mnóstwo. Starałam się ograniczyć ich ilość, dlatego nie pokazuję każdej strony oddzielnie, tylko te których dobrze nie widać na zdjęciach rozkładówek przez to, że są przykryte przekładką z kalki.
Kropeczki zrobione perlen penem, kupionym specjalnie do tego albumu. Różyczka kupiona jakiś czas temu na allegro
Okładka. każdy dmuchawiec ma zrobione kuleczki wspomnianym wcześniej perlen penem. Napis wydrukowany na kalce, żeby było widać wklejone na pierwszej stronie zdjęcie.
Strona pierwsza z życzeniami od chrzestnej. I miejsce na zdjęcie.
Strony z imieniem i jego opisem. Imię wydrukowane, wycięte i zembossingowane perłowym pudrem. Wszystkie odbitki stempli potraktowałam w ten sam sposób.
Opis imienia:
Miejsce na opis dnia, napis i damask to również embossing.
Strona na zdjęcie rodziny:
Strony na zdjęcia chrzestnych:
Na tej stronie znajduje się również miejsce na wpisanie danych chrzestnych.
Kieszonka na tagi z życzeniami od gości i miejsce na płytę z uroczystości.
Tag we własnej osobie, od strony bardziej wyjściowej
Do pokazania mam jeszcze dwa notesy robione na zamówienie i kartkę urodzinową dla babci. Także… strzeżcie się
wędrująco
Jednym z powodów dla których lubię moje studia jest to, że już wczoraj przed południem zaczął się mój weekend, a skończy się dopiero we wtorek
Odespałam zatem cały tydzień i chwalę się tym co stworzyłam ostatnio. Dwa wpisy ze spontanicznej edycji wędrujących.
Wpis w albumie Milqin: “Wędrownik podróżny” – ja opisałam Dolinę Pięciu Stawów Polskich jako miejsce dla mnie niezwykłe. Bardzo lubię tam wracać i kiedyś pewnie poświecę post zdjęciom stamtąd.
Jak widać zaczynam się bawić w robienie masek ze zwyczajnej papierowej serwetki.
Pomysł na taki układ zdjęć znalazłam kiedyś chyba na blogu Mainy
Zdjęcia tak samo jak teksty wydrukowałam na pergaminie.
Wpis w albumie Katriny “Krasnoludki są wśród nas”. Wybrałam sobie opisanie krasnala Turysty, stąd kolory Ziemi w moim wpisie. I znowu maski
Tekst na pergaminie, stempelki listkowe i damask to właśnie nowe nabytki – drewniane stempelki ze studio g.
Krasnal Turysta we własnej osobie. Zdjęcie autorstwa właścicielki albumu – Katriny
taki misz masz
Ostatnio nie tylko focę – zrobiłam trzy wpisy do wędrujących, jeden album na chrzest, ale nie wiem czy już dotarł do zamawiającej, więc go nie pokażę, jestem w trakcie tworzenia dwóch notesów i uczyniłam wczoraj kartkę urodzinową. Kartkę otrzymała Lara
Niestety nie mogłam wręczyć jej osobiście, na szczęście wyręczyła mnie siostra.
Karteczka prościutka, ale bardzo mi się podoba. Solenizantce mam nadzieję, że też
Wpis do albumu wędrującego cygi “Baju baju”. Potwornie zakiszonego u mnie, bo nie miałam na niego pomysłu, a w niedzielę przyszedł tak nagle. Chciałam, żeby był jak najbardziej bajkowy i przestrzenny, miał jak najmniej “kupnych” elementów. Na pergaminie treść mojej ulubionej kołysanki – “Na Wojtusia z popielnika”.
I dwa ujęcia z dzisiejsze wieczornego spaceru po zajęciach – nie stosowałam żadne obróbki. Taki nocny Lublin robiony z ręki i na wstrzymaniu oddechu. Bo statyw do nas idzie ze sklepu dopiero. Ładny taki nocny Lublin. I fotogeniczny
w dalszym ciągu fotograficznie
Dorzuciłam dwie nowe galerie – moich koleżanek z grupy. Galeria Emilki to efekt wrześniowych zabaw z aparatem na torach i wczorajszego popołudnia na starówce i zamku lubelskim. Zdjęcia Sylwii to jak na razie tylko wczorajsza sesja, ale jak twierdzi – tylko mi pozwoli się fotografować I Emilce oczywiście
. A że naprawdę dobrze robi mi się jej zdjęcia to pewnie jeszcze nieraz będę za nią biegać z aparatem.
A oto właśnie przyszłość polskiej pedagogiki:
kawowo
Wyjątkowo nie fotograficznie, a scrapowo. Mały, aczkolwiek grubiutki prezent dla wilka
Taka książeczka z przepisami na różne kawy. Zrobiona w nocy, po całodziennym tworzeniu albumu na chrzest. Obrazki wycięte z uroczego bordera z LM, okładka to potuszowana bibuła, zembossingowane damaski i farba pękająca (nowy zakup!) Łańcuszek podarowała mi miu – był przy jej nowych butach
Tekturę okleiłam papierem pakowym.
Album to taka kwintesencja minimalizmu i ograniczenia kupnych dodatków. Wedle upodobań obdarowanego. Mam jeszcze nadzieję, że czasem dla mnie jakąś kawę zrobi










































ostatnie komentarze